Alicja Bachleda

strona oficjalna

Alicja Bachleda

Aktorka z ogromną pasją i odwagą. Emanuje z niej niezwykła charyzma i czyste piękno oraz nieprzeciętny talent. W swojej karierze wcielała się przecież w różne role. W „Trade“ grała porwaną „przeznaczoną do burdelu“ dziewczynę z Europy Wschodniej. W „Ondine“ grała tajemniczą piękność, która wyłoniła się z morza i odmieniła życie pewnego rybaka oraz mieszkańców irlandzkiej wioski.

Dziewczyna z Polski, która zachwyca urodą i talentem międzynarodową publiczność. To zdaje się dopiero początek i z pewnością nieraz dostarczy nam emocji na ekranie.

Jest kobietą niezwykle odważną. W wieku 19 lat zdecydowała się porzucić dotychczasowe, bezpieczne życie i rozwijającą się karierę w Polsce. Zostawiła wszystko i wyjechała do Nowego Jorku, po swój „american dream“. Czekała na nią wielka niewiadoma, przecież tylu już wróciło z niczym. Alicja wierzyła, że musi się udać. Wiedziała, że na swój sukces musi zapracować. Ponieważ nie „tylko“ talent i uroda liczą się na amerykańskim rynku filmowym, to co naprawdę przynosi efekty, to przede wszystkim praca, konsekwencja i determinacja.

Studiowała aktorstwo w Lee Strasberg Theater Institute w Nowym Jorku. Jej niezwykle profesjonalne podejście do zawodu wkrótce zaowocowało ciekawymi propozycjami. Alicja zagrała w niemieckich produkcjach: „Sommersturm“ (reż. Marco Kreuzpaintner), “Das Blut der Templer” (reż. Florian Baxmeyer), we francuskim filmie “Comme des voleurs” (reż. Lionel Baier). Reżyser „Sommersturm“ zaproponował jej główną rolę w amerykańskim filmie „Trade“. Przejmująca i niezwykle wiarygodna kreacja Weroniki została doceniona przez amerykańską publiczność i krytykę. Alicja zdobyła nagrody dla najlepszej aktorki na Vallarta Film Festival w Meksyku oraz na 23. Festiwalu Filmowym w Bostonie, a New York Times obwołał ją jednym z pięciu najciekawszych debiutów roku.

Rozważna, świadoma siebie, z uwagą pokierowała swoją dalszą karierą. Mimo, że wygrała niejeden casting w Stanach, niektórych propozycji nie przyjęła. Jako osoba ambitna nie przyjmowała gorszych scenariuszy niż w Europie. W pracy poświęca się cała. Do „Ondine“ (reż. Neil Jordan) przygotowywała się z niezwykłym poświęceniem (praca nad rolą wiązała się m. in. z codzienną kąpielą w zimnym irlandzkim morzu). Podołała. Wiedziała, że warto dać z siebie wszystko, czym zaimponowała reżyserowi. Rola ta została przyjęta bardzo dobrze zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i Europie.